wtorek, 13 marca 2012

Wiosennie :)

Jako że się robi coraz cieplej i słońce zagląda do nas cooooraz częściej tak mnie natchnęło na... zwierzątka/owady z modeliny. Że taka odradzająca się natura w sensie :) I tak właśnie tutaj taka pszczółka, która stanie się wisiorkiem:

Jak wiosna to przede wszystkim i kwiatki, więc powstało kilka różyczek na pierścionki ;) A jak coraz cieplej to będą też lody :d

6 komentarzy:

  1. Słodka ;P jak lepisz coś z modeliny to później wypiekasz, czy gotujesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekę, czas zależy od wielkości, ale średnio to jakieś 10-15 min ;)
    Po gotowaniu zostawał taki brzydki biały nalot, którego niczym nie dało się usunąć/zamaskować, poza tym modelina się łatwo kruszyła, dlatego zdecydowałam się na pieczenie. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też trochę lepię, ale zazwyczaj gotuję po skończeniu ;P biały nalot znika, po pomalowaniu ugotowanych przedmiotów lakierem bezbarwnym do paznokci - z powrotem nabierają jaskrawego koloru. Oczywiście nie zawsze to wygląda dobrze, bo lakier nabłyszcza ;P po gotowaniu bardziej się kruszy? Pierwsze słyszę... Może rzeczywiście zacznę wypiekać ;) biały nalot mi nie przeszkadza, bo zwykle lepię z modeliny w jednym kolorze, a potem maluję akrylami. Aktualnie przymierzam się do kupna lakieru utwardzającego go decoupage, ale ten który mnie interesuje (odporny na zadrapania, wodę itp) kosztuje aż 50zł za 120ml, więc jak na razie sobie odpuszczę ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odpuściłam sobie wiele drogich preparatów i na razie stosuję tańsze "odpowiedniki", bo ceny po prostu powalają :/ Może jak zacznę trochę na tym zarabiać to się zdecyduję ;D

      Usuń
  4. Hmm, no ja zwykle używam modeliny do robienia jakichś breloczków, które ze sobą noszę, albo bardziej praktycznych rzeczy (jak obudowa pendriva w kształcie aparatu foto), więc mi najzwyczajniej w świecie szkoda tych niezabezpieczonych przedmiotów :D parę świetnych rzeczy skończyło swój żywot po przypadkowym przydeptaniu czy upadku, więc teraz wolę się bardziej zabezpieczać ;) pisałaś, że używasz modeliny fimo, tak? Czym się ona różni od takiej zwykłej astry za kilka zł? Pewnie jest trwalsza, nie? A jest jakaś różnica w komforcie lepienia? Strasznie tego nie lubię jak się nagrzeje coś w rękach i potem się tak rozpływa wręcz w rękach albo przykleja do biurka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, używam fimo - jest masakrycznie droga jak dla mnie, dlatego staram się oszczędzać :) Ale za to jest bardzo trwała, dość wytrzymała na uderzenia :D, i jest dość twarda, ale po rozgrzaniu nie "rozpuszcza się" jak właśnie taka tania "szkolna modelina", kiedyś próbowałam taką coś zrobić i.. jednak podziękowałam. Mnie się fimo lepi świetnie ;)

      Usuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz, jesteście super! :D
Komentarze o treści wulgarnej nie są tolerowane i natychmiast zostaną usunięte. Bardzo proszę o nieumieszczanie reklam.